Andrzej Jabłoński z Zawiercia – kiedyś strażnik miejski w tym mieście, ale przede wszystkim sportowiec, zawodnik wielu sztuk walki, instruktor, medalista turniejów w Polsce i Europie, podczas których doznał jedynie kilku niewinnych i odwracalnych kontuzji (złamanie ręki, obrażenia nosa, czy też wybicie szczęki ze stawów), poza tym biegacz po piaskach pustynnych i nie tylko, rowerzysta potrafiący jeździć „na rajfie” (czy pokolenie hulajnóg wie co to jest „rajfa”?), muzyk i literat – opowiadał o swoich pasjach podczas spotkania autorskiego w MOK w Zawierciu.
Nas najbardziej interesowała twórczość pisarska, która liczy już kilka książek, w tym poezje, książki obyczajowe i fantasy oraz fabularyzowana literatura faktu.
Z tej ostatniej dziedziny posiadamy w sklepie internetowym książkę Andrzeja Jabłońskiego pt. „Strażnicy”, opisującą realia pracy Straży Miejskiej w zanonimizowanym mieście. Całość składa się z ogromnej liczby dialogów i jest utrzymana w konwencji książek typu „Misjonarze z Dywanowa” Władysława Zdanowicza czy też „Psy Prewencji” Norberta Grzegorza Kościeszy, „Związane skrzydła…” Roberta Zawady. Treść nie jest drastyczna, bo i specyfika pracy SM jest inna. Nam najbardziej do gustu przypadła sprawa ciasnych butów służbowych – albowiem chodziliśmy w podobnych butach i do niemal identycznego „przedszkola” :), tylko występującego pod inną nazwą – i od razu załapaliśmy w czym rzecz. Książkę serdecznie polecamy!
(red.)

